Leżałam w łóżku i
nie mogłam zasnąć. Znowu te głupie myśli. Czemu wydaje mi się, że ktoś mnie
obserwuje? Chyba zaczynam wariować.
Wstałam cicho z
łóżka i spojrzałam na ekran mojego telefonu. Super! Jest 1.00 w nocy, a ja nie
śpię. Dla pewności rozejrzałam się i ruszyłam w stronę kuchni. Zawsze, w takich
chwilach, pomaga mi zbawienna tabletka nasenna.
Otworzyłam szafkę
z lekami. W końcu znalazłam znajome opakowanie i otworzyłam je. Zaklęłam w
myślach. Pudełko było puste. Czeka mnie bezsenna noc, a jeśli jakimś cudem
zasnę, to będą śnić mi się koszmary. Może gdzieś głębiej są jakieś inne
tabletki?
Przeszukałam
dokładnie całą szafkę, ale bez rezultatu. Zrezygnowana wróciłam do swojego
pokoju i chwyciłam telefon. Wystukałam na klawiaturze telefonu, krótką
wiadomość do Gabrieli:
-Hej. Śpisz już?
Nie minęła minuta, a dostałam odpowiedź. Głupio się pytałam, przecież
Gabi to królowa nocnego życia, a jeśli chodzi o piątki to już w ogóle.
Wiadomość była następująca:
-Jasne, że nie. Jak chcesz to
wpadaj. Mojej mamy nie ma w domu.
Bez zastanowienia odpisałam jej, że zaraz będę. Wzięłam kartkę oraz
długopis i nabazgrałam wiadomość do Estery, żeby się nie martwiła, bo jestem u
Gabrieli.
Spięłam moje orzechowe włosy w wysokiego
kucyka i przebrałam się w ubrania dzienne. Zarzuciłam na siebie ciepłą, zimową
kurtkę, ponieważ był środek lutego, a za oknem padał śnieg. Chwilę potem wyszłam
z domu.
Gdy tylko
przekroczyłam próg mieszkania mojej siostry, w twarz uderzył mnie silny podmuch
zimnego wiatru, który natychmiast mnie ożywił. Dom Gabrieli znajdował się trzy
ulice dalej, więc zapowiadał się trochę dłuższy spacer. Cieszyłam się, że
założyłam moje ciepłe dżinsy i ukochany, czerwony sweter.
Nagle zabrzęczał
mój telefon, który trzymałam w tylnej kieszeni spodni. Natychmiast go wyjęłam.
Dostałam kolejną wiadomość od Gabi:
-A tak wgl to przyjechał do mnie
w odwiedziny Oliwer.
No tak, Oliwer. Gabriela miała się czym chwalić, ponieważ jej brat
rodzony Oliwer jest cholernie przystojny. Jest
od niej starszy o rok i mieszka z ojcem. Ich rodzice rozwiedli się kilka
lat temu.
W przeciwieństwie
do Gabrieli Oliwer jest wysokim szatynem o ciepłych, zielonych oczach. Chodzi
do innej szkoły i przyjeżdża tu tylko na wakacje i weekendy.
Zawsze gdy
przychodzę do Gabi, i on tam jest, zaczyna droczyć się ze mną i denerwować. A
kiedy zaczynam się wymądrzać, sprzedaje mi pstryczka w nos. Pamiętam, kiedy
razem z nim i Alanem w wakacje, piekliśmy tort urodzinowy dla Gabrieli. Kiedy
robiłam lukier, on zaszedł mnie od tyłu i wysypał na głowę połowę mąki z
opakowania. Do tej pory, moje włosy mają lekki zapach tego białego świństwa.
Kiedy szłam tak
pustą ulicą, poczułam się dziwnie samotnie. Przecież mam mnóstwo przyjaciół,
którzy mnie kochają, ale czegoś mi brakuje. Nie wiem dokładnie czego, ale czuję
taką wewnętrzną pustkę.
Latarnie na ulicy
świeciły przygasającym już światłem, a na niebie widniał Księżyc, któremu
wtórowały gwiazdy. Przechodziłam akurat obok parku, w którym siedziała jakaś
grupka gimnazjalistów, a na ich czele stał nie kto inny niż Norbert Poznański.
Chodził do 3d i był najpopularniejszym chłopakiem w szkole. Zmieniał dziewczyny
jak rękawiczki.
Spojrzałam na
niego z niesmakiem i szłam dalej, nawet się nie zatrzymując. Zdążyłam jeszcze
usłyszeć jego wołania typu: "Ej
Fletcher! Co taka piękna dziewczyna robi o tej godzinie poza domem?". Ja
odwróciłam się tylko i pokazałam mu środkowy palec, odchodząc dalej bez słowa.
Kilka minut
później stałam już pod domem mojej najlepszej przyjaciółki. Zadzwoniłam
dzwonkiem, a po chwili drzwi otworzył mi Oliwer. Gdy mnie zobaczył, uśmiechnął
się i powiedział:
-No nareszcie! Stęskniłem się sztacheto! - po chwili byłam już
uwięziona w jego objęciach. Poczułam zapach męskich perfum i orzeszków.
Kiedy w końcu
zdecydował się mnie puścić i mogłam normalnie oddychać, poszliśmy do salonu,
gdzie Gabi oglądała film. W telewizji leciał jakiś horror. Gdy mnie zobaczyła,
przywitała się i poklepała miejsce obok siebie.
-Siemka Cama! Siadaj! - powiedziała, a ja usadowiłam się obok niej.
-Myślałem, że jesteś przeciwko nocnemu przesiadywaniu przed
telewizorem - zaśmiał się Oliwer i usiadł na dywanie.
-Bo mam, ale to dzisiejsze możesz potraktować jako coś w stylu nagłego
oświecenia - zawtórowałam mu - Co oglądacie?
-"Piłę V". Jak się boisz możemy przełączyć na Smerfy -
podśmiewała się Gabriela.
-Albo Gumisie - dodał Oliwer.
Sprzedałam obojgu kuksańce w bok. Mieli racje. Nienawidziłam horrorów
i unikałam ich jak ognia, a zwłaszcza w nocy. Tak jakbym nie miała jeszcze
koszmarów nocnych. W dodatku mój żołądek był zbyt wrażliwy na drastyczne sceny
z krwią i flakami.
-Dobra, jak nie chcesz Gumisiów to może chociaż "Władca
Pierścieni"? - powiedziała Gabriela.
Jasne, wszystko byle nie horrory, pomyślałam.
Pokiwałam głową, co miało być znakiem, że się zgadzam. Oliwer wyjął z
DVD płytę i włożył drugą. Po chwili na ekranie pojawiły się napisy początkowe,
a szatyn usiadł koło mnie i objął ramieniem.
Gdy posłałam mu pytające spojrzenie, powiedział:
-To po to, żebyś się nie bała. Wiesz, na wszelki wypadek.
Spojrzałam na Gabrielę, która przyglądała się nam z podejrzanym
uśmiechem. Kiedy Oliwer nie patrzył kopnęłam ją dyskretnie w łydkę.
***
Obudziłam się w
objęciach Oliwera, a obok mnie, na podłodze, spała Gabriela. Był to widok
komiczny, ponieważ tuliła do siebie butelkę po Coca-Coli. Szturchnęłam ją
delikatnie nogą, aby się obudziła, ale ona spała jak zabita. Byłam więc zmuszona
do podjęcia bardziej drastycznych środków.
Obudziłam
Oliwera, a gdy tylko otworzył oczy, wskazałam mu Gabrielę śpiącą na podłodze.
Przyłożyłam palec do ust na znak, że ma być cicho. Chwilę potem poszłam do
pokoju Gabi, po czarny marker. Wróciłam i kucnęłam obok mojej ofiary.
Naszkicowałam jej pod nosem piękne, francuskie wąsy, po czym wzięłam klej
szkolny w tubce i trochę piór z poduszki. Klejem posmarowałam narysowane wąsy i
przykleiłam jej do twarzy pióra. Widząc zdziwioną minę Oliwera powiedziałam
szeptem:
-No co? W przedszkolu marzyła o takich. Zresztą muszę pomścić moje
czarne kropki na twarzy podczas wycieczki szkolnej.
Odsunęłam się i schowałam narzędzia zbrodni. Teraz mogłam zacząć ją
budzić.
-Gabi!!! Wstawaj!!! - krzyknęłam jej do ucha.
Gdybym w porę się nie odsunęła, dostałabym ręką w twarz. Gabriela
złapała się za ucho i zaczęła mi wymyślać:
-Oszalałaś?! Chcesz żebym ogłuchła?! Wystarczyłoby zwykłe
"Pobudka"!
Na chwilę osłupiała i złapała się za miejsce, gdzie miała przyklejone
pióra.
-Co ja mam na twarzy?! - zapytała i pobiegła do łazienki.
Razem z Oliwerem zaśmiewaliśmy się, gdy wyszła z toalety. Jej skóra po
nosem była czerwona, a w ręku trzymała piórka, które jeszcze przed chwilą miała
na twarzy. Patrzyła na nas wzrokiem, który mógłby zabijać. Po dłuższym czasie
odezwała się zdenerwowana:
-Które z was mi to zrobiło?!
-Na mnie nie patrz! To jej pomysł! - bronił się Oliwer.
-Ale ty jesteś szlachetny - burknęłam.
-Zawsze do usług księżniczko - puścił mi oczko.
Kiedy Gabriela przechodziła obok mnie usłyszałam jak po cichu mówi do
siebie:
-Czemu oni nie są jeszcze razem?